Końcówka jak z horroru
Dodane przez kubusiek dnia 23.05.2009 14:13
Po raz drugi w tej rundzie Olimpia zeszła z boiska pokonana po bramce w doliczonym czasie gry. Do 93 minuty w pojedynku z Kaszubią utrzymywał się bezbramkowy remis. Wtedy to po rzucie wolnym zwycięską bramkę dla gospodarzy zdobył Dawid Nieścior.

W pierwszej połowie bezsprzecznie dominowała Kaszubia. Stworzyła sobie kilka doskonałych okazji, po których powinny paść bramki. Najwięcej pretensji kibice gospodarzy mogą mieć chyba do Kwietniewskiego, który nie wykorzystywał bajecznych sytuacji. W drugiej połowie to sztumianie nadawali ton grze. Z łatwością przedostawali się pod pole karne Kaszubii, jednak tak jak w poprzednich meczach brakowało wykończenia. Zdecydowanie najlepszą sytuację na bramkę miał Łukasz Olszewski, który będąc 'oko w oko' z bramkarzem, trafił prosto w niego.

Olimpia spotkanie kończyła w dziewięciu. Najpierw w 78 minucie drugą żółtą kartką ukarany został Kamil Wróblewski. Warto dodać, że 'Wróbel' pojawił się na boisku w przerwie. Już po strzelonej bramce przez Kaszubię, niezgadzający się z decyzją sędziego Świderski otrzymał także żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną.

Zdjęcia z meczu

Kaszubia: Kafarski - Bieliński, Szmidt, Kubsik, Wojtkiewicz, Wirkus(64, Nieścior), Drzymała, Kwietniewski /ż/, Gołuński(12, Buraczewski), Troka, Żuk

Olimpia: Świderski /cz - za drugą żółtą w 93 min/ - Pliszka G., Honory, Korda, Hadrysiak M., Pluta M. /ż/(46, Wróblewski /cz - za drugą żółtą w 78min/), Krupa, Neumann, Olszewski, Pliszka W., Wilmański
Treść rozszerzona
Gospodarze swojej szansy szukali już na początku spotkania. Najpierw po rzucie rożnym z najbliższej odległości pokonać Świderskiego próbował Wojtkiewicz. Na szczęście na drodze stanął mu nasz obrońca. Po chwili z narożnika pola karnego piłkę minimalnie nad poprzeczką posłał Drzymała. W 13 minucie znów groźnie pod bramką Świderskiego. Po wrzutce z prawej strony boiska, 'Świder' w ostatniej chwili zdjął futbolówkę z głowy Kwietniewskiego.

Niespełna sześć minut później drugą kapitalną interwencją popisał się nasz bramkarz. Obrońca Kaszubii długim przerzutem z własnej połowy pod pole karne uruchomił Kwietniewskiego. Ten doskoczył do piłki i widząc wysuniętego Świderskiego lekko podciął piłkę. Sztumski bramkarz potknął sie przy interwencji i zadrżały nam serca, ale na raty zdołał złapać futbolówkę. W 24 minucie po podaniu Drzymały do Kwietniewskiego, ten ostatni w polu karnym znalazł się w sytuacji sam na sam ze 'Świdrem'. Zwlekał jednak z uderzeniem, a powracający Honory, czysto i skutecznie odebrał mu piłkę. Minutę później znów w roli głównej wystąpił Kwietniewski. Po kolejnym dobrym, długim przerzucie piłki z własnej połowy, zawodnik Kaszubii przejął futbolówkę. Przełożył ją na prawą nogę i uderzył z około 7 metrów. Na szczęście niecelnie.

Pierwszy strzał na bramkę Kafarskiego Olimpia oddała dopiero w 33 minucie, ale od razu napędzając strachu gospodarzom. Po podaniu Wojtka Pliszki w narożniku pola karnego, obrońcami zakręcił Wojtek Wilmański, po czym uderzył. Piłka minimalnie przeszła obok słupka.

Jeszcze w końcówce wymarzoną sytuację zmarnował Kwietniewski. Z lewej strony wzdłuż pola karnego zagrywał Troka. Nasi obrońcy nie dali rady przeciąć podania, i Kwietniewski stanął 'oko w oko' ze Świderskim. Uderzył bez zastanowienia, i piłka wyleciała daleko obok bramki.


W 52 minucie kolejnej już okazji nie wykorzystał Kwietniewski. Potężnie przyłożył z najbliższej odległości na krótki słupek. Na szczęście w pogotowiu był sztumski bramkarz, pewnie łapiący piłkę. W 59 minucie po rzucie wolnym wykonanym przez Żuka, piłka skozłowała tuż przed Świderskim, który jednak przytomnie wybił ją na róg.

Od tej pory emocjonowaliśmy się już tylko akcjami Olimpii. Sztumianie wyraźnie zaostrzyli grę, bez problemu odbierali piłkę przeciwnikowi i z łatwością poruszali się w pobliżu pola karnego. Niestety tradycyjnie brakło wykończenia. Decydujące, o powodzeniu akcji, podania często były niecelne. Wielokrotnie także naszym graczom brakowało odwagi do oddania strzału. Najlepszą okazję na gola miał Łukasz Olszewski w 67 minucie. Po podaniu Wróblewskiego łatwo wyminął obrońcę i miał przed sobą tylko Kafarskiego. Niestety trafił prosto w niego.

Już w samej końcówce Kaszubia dwa razy poważnie zagroziła naszej bramce. najpierw Świderski był zmuszony bronić silny strzał z bliska. Z problemami, ale sprostał zadaniu. Chwilę później po wrzutce w pole karne, Kwietniewski uprzedził wychodzącego 'Świdra' i posłał piłkę pod jego nogami. Na szczęście zrobił to niezbyt mocno i powracający Marcin Honory zdołał zneutralizować niezbezpieczeństwo.

Kiedy wydawało się, że urwiemy punkty faworytowi spotkania, nadeszła pechowa 93 minuta. Wtedy to sędzia podyktował rzut wolny w okolicach naszego pola karnego. Po rzucie wolnym Bielińskiego, Nieścior, szczupakiem skierował futbolówkę do siatki.