W kratkę
Dodane przez kubusiek dnia 16.05.2009 14:53
Nie udała się podróż Olimpii Sztum, do oddalonego o ponad 270 km. Ustronia Morskiego. Nasi zawodnicy podbudowani ostatnimi, dobrymi wynikami w lidze (wygrana z Zatoką i remis z wiceliderem), wrócili z nad morza z bagażem, aż pięciu bramek. Jako wytłumaczenie można podać, to iż trener Szczuchniak nie miał dużego pola manewru, co do składu. Mógł skorzystać z usług tylko trzynastu piłkarzy (dwaj rezerwowi w tym bramkarz).
Z różnych powodów zabrakło: Tadka Świderskiego, Wojtka Wilmanśkiego, dwóch Łukaszów - Olszewskiego i Kotowskiego, Arka Hadrysiaka, Maćka Pluty oraz Bartka Piechnika

Zdjęcia z meczu

Astra: Kuźniak - Gontek, Płomiński, P. Rodak, Wawerczak, Sęk, Wojciechowski, Szafran /ż/, Szkup, Lenkiewicz, Rakowski, grali także - Duńczak, Rutkowski, Kotowski, Rokicki

OLIMPIA: Tymoszuk - G. Pliszka, Korda, Honory, Gajewski - Podbereźny, Neumann, Krupa, Manuszewski - W. Pliszka /ż/, Wróblewski (67, M. Hadrysiak)
Treść rozszerzona
Spotkanie zaczęło się od ataków gospodarzy. Już w 2 min., głową uderzał Andrzej Wojciechowski, ale tuż obok słupka. Sekundy później jeszcze lepszą okazję zmarnował Artur Lenkiewicz. Ustawiony kilka metrów przed bramką, kopnął chyba swoją gorszą nogą i piłka minęła jej światło. Olimpia groźnie zaatakowała w 14 min. Daniel Podbereźny zagrał długą piłkę do Wojtka Pliszki, ten odegrał do Kamila Wróblewskiego. Strzał tego ostatniego powędrował obok słupka. "Do trzech razy sztuka", to powiedzenie można spokojnie zastosować do pierwszego gola Astry - trzecia stworzona okazja zakończyła się sukcesem. W 15 min., po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, tuż przy narożniku boiska, futbolówkę głową do siatki skierował Sęk Tomasz. Nasi zawodnicy nie zdążyli się jeszcze otrząsnąć po stracie bramki, a na tablicy świetlnej widniał już wynik 2-0. Lenkiewicz wyszedł z drugiej linii do prostopadłego podania i z najbliższej odległości pokonał Tymoszuka. Była to 19 minuta.
Olimpia nie wyciągnęła wniosków ze straty dwóch bramek w tak szybkim czasie. Trzecia i czwarta bramka padły na przełomie także trzech minut... Najpierw w 39 min. drugie trafienie zaliczył Tomasz Sęk. Prawy pomocnik dostał podanie ze środka pola, wykorzystał swoją szybkość, znalazł się 'oko w oko' z naszym golkiperem i spokojnie podwyższył rezultat. W 42 min. zaś swoją drugą bramkę zdobył również Lenkiewicz.

Po pierwszej odsłonie zawodnicy Astry zasłużenie prowadzili. Sztumianie byli bezradni. Nie potrafili stworzyć sobie żadnych klarownych sytuacji. W przeciągu 45 minut oddali zaledwie jeden, niecelny strzał.

W drugiej połowie gospodarze mogła spokojnie kontrolować, to co działo się na boisku. Szkoleniowiec Astry przeprowadził zaraz na początku trzy zmiany. Szanse dostali młodzi zawodnicy. Olimpia grała trochę lepiej niż w pierwszej części. Mimo to straciła piątą bramkę. W 61 min. Lenkiewicz skompletował hat-tricka.
Nasze akcje kończyły się tuż przed polem karnym lub niecelnymi dośrodkowaniami z boków boiska. Najlepszą sytuację miał Wojtek Pliszka, lecz po jego uderzeniu mieliśmy tylko korner. Piłkarze z Ustronia groźnie kontratakowali. Dwa razy po takich kontrach bardzo dobrze bronił Tymoszuk, a dwa razy uratowała nas poprzeczka. Dobre zawody rozegrał Sławek Korda, który dwoił się i troił przerywając ataki Astry..., jak widać, niestety nie zawsze przynosi to odzwierciedlenie w wyniku

Szkoda przegranej. Tracimy pięć bramek z drużyną, która nie gra żadnego fenomenalnego futbolu. Oddajemy jeden celny strzał w meczu. Można czuć niedosyt i to spory, po tym jak ogrywamy wyżej notowaną Zatokę Puck, czy remisujemy z wiceliderem Błękitnymi. W meczach, które przegraliśmy (np. z Bytovią, Sławą, Gryfem) graliśmy dobrze, lecz zabrakło szczęścia. Wczoraj przede wszystkim brakowało dobrej gry.

Następne spotkanie rozegramy w Kościerzynie z miejscową Kaszubią (23.05, godz. 12:00)